Zastanawiałem się nad najważniejszą rzeczą, jakiej nauczyłem się idąc przez życie, taką którą mógłbym się podzielić. Jako absolutnie fundamentalny element szczęśliwego życia uznałem akceptację siebie. Uważam, a nawet jestem przekonany, że jest znacznie bardziej istotna niż zdrowie, miłość, czy pieniądze.

Bycie szczęśliwym w teorii jest bardzo proste, gdyż polega na zaakceptowaniu swoich wad i problemów. W praktyce może stanowić ogromne wyzwanie.

To oczywiste, że zdrowie jest bardzo ważne. Jednak pogoda ducha ma moc łagodzenia cierpienia i może bardzo pomóc w pokonywaniu problemów zdrowotnych. Mam znajomego, który w skutek cukrzycy stracił wzrok i nogę. Porusza się na wózku inwalidzkim. A mimo wszystko stanowi wzór pozytywnej osobowości, a często autoironii i dobrego humoru. Pozytywne myślenie nie przywróci mu oczywiście wzroku, jednak sprawia, że trudne życie staje się znośne. Nie mówimy przecież, co człowiek by wybrał, ale co z teoretycznego punktu widzenia jest ważniejsze – moim zdaniem akceptacja siebie, bo umożliwia względnie szczęśliwe życie chorym, natomiast bez niej zdrowy w 100% człowiek nie może być szczęśliwy.

Ludzie żyją w poczuciu winy, że nie mogą sobie poradzić z nałogiem nikotynowym. Szkodzą sobie tym podwójnie, bo stresowanie się i życie w przygnębieniu zdrowiu z pewnością nie służy. Czyste emocje i pozytywna osobowość jest, moim zdaniem, ważniejsza. Tyle rzeczy „należy”: być zdrowym, wysportowanym, oczytanym, wyedukowanym, pięknym, mądrym i zabawnym. Bez sensu. Jedyne, co naprawdę należy, to być szczęśliwym. Tak, jestem pewien, że otyli nie potrzebują wcale iść na dietę, by zaakceptować siebie, a w rezultacie być szczęśliwymi.

Miłość podobno wszystko wybaczy, co się dobrze składa, bo mówimy właśnie o miłości do samego siebie. A miłosć romantyczna?

Wydaje mi się, że Ci, którzy najbardziej potrzebują miłości drugiej osoby, nie w pełni się akceptują, są w jakimś stopniu emocjonalnie niesamodzielni.

Ja tego nie potępiam ani nie wyszydzam. Pragnę jednak wskazać, że u takich, szukających miłości, osób może kryć się błąd w rozumowaniu – próbują znaleźć miłość na zewnątrz, zamiast sięgnąć wewnątrz.

Wspomniałem, że akceptacja jest znacznie bardziej ważna niż pieniądze. Jestem co do tego przekonany, ale zarazem daleki od dyskredytowania potrzeb biednych ludzi, dla których każda złotówka się liczy. Życie wielu takich osób w Polsce to walka z dnia na dzień. Muszę wyrażać się ostrożnie, bo naprawdę zależy mi żeby nikomu nie sprawić przykrości. Chodzi o to, że nawet jeżeli finansowo jest bardzo, ale to bardzo źle, to jednak jest „jakoś”. Akceptacja sytuacji, powiedzenie, że „lepiej nie będzie, musi być jak jest i tyle”, może dać lepszy efekt niż bezsensowne zmagania i starania bez szans na poprawę.  W takiej sytuacji wyrzuty sumienia mogą być gorszym wrogiem niż komornik.

Rozpisałem się na temat przeszkód na drodze to akceptacji siebie, a z pewnością już czas na garść konkretnych porad.

1. Wybacz innym ich niedoskonałości

Bardzo często oceniamy innych ludzi, zarówno pod względem wyglądu, jak i cech osobowości i charakteru. To niedobry nawyk. Kiedykolwiek się świadomie złapię na osądzaniu innego człowieka, staram się go „wytłumaczyć” w mojej głowie. Polega to na tym, że np widząc osobę, którą szybko klasyfikuję jako „brzydką” albo „głupią” staram się wyobrazić w dodatkowym wymiarze, jako np. bardzo sympatyczną, albo „dobrą córkę/syna”.

Nie robie tego wcale dla dobra innych. Kieruje mną czysty egoizm: ja chcę być szczęśliwy ze sobą i nauczyłem się, że mogę to osiągnąć przez wybaczenie sobie. A to można z kolei osiągnąć wybaczając innym.

2. Wybierz odpowiednie towarzystwo

Wybaczanie wad innym to jedno, ale kto nam wybaczy? Jeżeli mamy w swoim otoczeniu toksyczne osoby, to za wszelką cenę należy unikać kontaktu z nimi. Szukajmy osób, które chcą z nami przebywać „tak po prostu”, a nie „ze względu na…”.

3. Bądź dla siebie dobry

W skrajnej postaci brak akceptacji może przejawiać się nawet jako nienawiść do siebie. Zamiast robić sobie krzywdę fizyczną czy psychiczną, trzeba pomyśleć o dobrym traktowaniu siebie. Warto sprawić sobie drobne przyjemności, pójśc na spacer, posłuchać ulubionej muzyki, zjeść coś smacznego, spotkać się z przyjaciółmi.

Traktujmy siebie samego jak przyjaciela, nawet gdy wewnętrznie nie czujemy, żeby to była do końca prawda.

4. Pomyśl o osiągnięciach

Jak już wspominałem, straszne w dzisiejszych czasach jest to, że zawsze „należy”, „trzeba więcej”. Zdarza się, że pomagam znajomym pisać CV. Są to zazwyczaj dobrze wykształcone i przygotowane osoby, jednak często w czasie pracy nad dokumentem dzielą się ze mną swoimi troskami: „mam lukę w życiorysie”, „znam słabo angielski” itp. Tak nie wolno! Należy zawsze skupiać się na mocnych punktach, na sukcesach, których z pewnością nie brakuje. A porażki? Nie różnią się dla mnie wiele od sukcesów, już o tym pisałem.

5. Spróbuj znaleźć pasję

Pasja jest czymś, co robimy właśnie dla siebie. Jeżeli znajdziemy swoją niszę, to mamy sznasę się rozwinąć, być w czymś dobrzy – to podbudowuje. Początkowo może być trudne zaakceptowanie siebie, będącego w czymś nieudolnym. Jednak w dalszej perspektywie posiadanie pasji potrafi z nawiązką wynagrodzić początkowy wysiłek.

Podsumowanie

Życie szczęśliwe, to życie człowieka, który akceptuje siebie i swoją sytuację. Samoakceptacja jest kluczem do prawdziwego sukcesu, bez niej nie pomoże dobre zdrowie, miłość, pieniądze. Wydaje mi się, że najprostszym sposobem zaakceptowania siebie jest wyćwiczenie w wybaczaniu wad innym.

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s