Jakiś czas temu otrzymałem internetowy łańcuszek – prezentację rozsyłaną w załączniku wiadomości. Zazwyczaj jestem do informacji tego rodzaju bardzo sceptycznie nastawiony, jednak tym razem, raczej z nudów niż ciekawości, skusiłem się spojrzeć. Załączony plik zawierał pokaz slajdów zatytułowany „Stara chińska rada”. Szczerze wątpię czy jest chińska i stara, nie wiem nawet czy określanie jej „radą” jest do końca trafne, ale sama opowieść wydaje mi się, mimo wszystko i wbrew pozorom, bardzo warta uwagi.

Prezentacja „Stara chińska rada” jest dostępna jako pokaz slajdów youtube. Podejrzewając, że niektóre osoby będą preferowały formę krótkiej przypowieści, przygotowałem „Chińską radę” w wersji poprawionej, przy zachowaniu sensu, na tekst poniżej:

Dawno temu żył w Chinach pewien biedny, ale mądry wieśniak, który miał syna. Ich dni wypełniała bardzo ciężka praca w polu. Pewnego dnia syn przybiegł do ojca z wiadomością:
„Ojcze! Uciekł od nas koń! Co za straszne nieszczęście! Straciliśmy jedynego konia!”
„Dlaczego nazywasz to nieszczęściem?” – odpowiedział ojciec – „Zobaczymy co przyniesie czas…”
Kilka dni później koń powrócił, jednak nie sam… był w towarzystwie przepięknej klaczy.
„Ojcze! Jakie wielkie szczęście! Mamy teraz dwa konie!” – wykrzyknął syn
„Dlaczego nazywasz to szczęściem? Zobaczymy co przyniesie czas…” – odparł ojciec.
Kilka dni później chłopiec chciał ujeździć nową klacz. Zdarzył się jednak wypadek – syn spadł z niej i złamał nogę.
„Ojcze! To przecież bez wątpienia nieszczęście! Jestem ranny!” – powiedział w bólu syn. Ojciec jednak swoim zwyczajem powtórzył:
„Dlaczego nazywasz to nieszczęściem? Zobaczymy co przyniesie czas…”
Niedługo potem w okolicy pojawili się posłańcy królewcy. Wyszukiwali wszystkich młodych mężczyzn, żeby wcielić ich do armii i zabrać na wojnę. Gdy trafili do chaty wieśniaka i dostrzegli rannego młodzieńca – zostawili go.
Syn wieśniaka zrozumiał, że nie należy pospiesznie rozpatrywać zdarzeń w kategorii „szczęscia” i „nieszczęścia”, gdyż czas może przynieść zaskakujące konsekwencje…

Mam nadzieję, że moi czytelnicy choć przez chwilę ulegli magii tej przypowieści. Ja sam jestem pod dużym wrażeniem „Starej chińskiej rady” i często wracam do niej myślami. Jej czar polega na pewno na tym, że daje nadzieję na szczęśliwe zakończenie turbulencji życiowych, przestrzega jednak przed zbyt wczesną radością.

Na czym jednak polega haczyk? Dlaczego historia ta urzeka i w jakimś stopniu zaskakuje?

Wydaje mi się, że sekret kryje się w tym, że opieramy myślenie zdroworozsądkowe na oszacowanym prawdopodobieństwie zdarzeń. Nie chodzi mi o żadne obliczenia, tylko intuicyjne przewdywanie konsekwencji. W opowiedzianej historii bohaterowie zostają postawieni wobec faktu, że koń umknął. Jest większe prawdopodobieństwo, że się już nie znajdzie, niż zdarzenia przeciwnego. Syn, kierując się zdrowym rozsądkiem, bierze pod uwagę to prawdopodobieństwo i pogrąża się w smutku. Zachowuje się rozsądnie.

Nikt jednak nie powiedział, że zawsze zdarzają się sytuacje bardziej prawdopodobne. Przypomnę, że rachunek prawdopodobieństwa stosujemy z braku dostatecznej wiedzy, jest naszym ratunkiem i „protezą”, jednak rzeczywistej wiedzy nigdy nie może zastąpić. Pamięta o tym mądry wieśniak z historii, który nie daje się złapać w znaną pułapkę statystyki. Zdarzenia mniej prawdopodobne po prostu też czasem mają miejsce.

W życiu należy zachowywać się rozsądnie, czyli podejmować decyzję na podstawie wiedzy, a przy jej niedostatku, chociażby intuicyjnie pojmowanym prawdopodobieństwie. Istnieją jednak spektakularne przykłady, które pokazują, że naprawdę nigdy nic do końca nie wiadomo.

Zaburzenia depresyjne nie kojarzą się zasadniczo z niczym pozytywnym. Oznaczają dla osoby poszkodowanej bardzo ciężki okres, który potrafi ciągnąć się latami. Tymczasem badania naukowe pokazują, że choroba ta może mieć swoje pozytywne strony:

  • zwiększać zdolności myślenia analitycznego, rozbijania problemów na składowe,
  • poprawiać koncentrację przy rozwiązywaniu problemów,
  • stwarzać warunki sprzyjające orientacji na cel,

Nie jestem w stanie ocenić wiarygodności tych badań, ale nie jest to pierwszy raz, kiedy docierają do mnie informacje pokazujące drugą stronę depresji.

Nawet bardzo ciężkie okresy w życiu, nawet dramatyczne wydarzenia, mogą mieć swój pozytywny wymiar. Rzeczy nieprawdopodobne się zdarzają, więc warto czasem wspomnieć „Starą chińską radę”.

Jedna myśl na temat “Stara chińska rada

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s