Pisałem ostatnio o tym, żeby się nie obawiać porażek, gdyż samo działanie ma największą wartość [link do tego wpisu]. Zamierzam kontynuować ten temat, jednak starając się by nie powtarzać poprzednich argumentów, ujmując zagadnienie inaczej.

Inspiracją do tego wpisu jest moje spotkanie z pewnym sympatycznym, ale uzależnionym od alkoholu człowiekiem, bezdomnym. Otóż w czasie naszej konwersacji rozmówca opowiadał, jak zamierza przetrwać zimę. Powiedział, że postanowił skończyć z piciem i wybiera się do odpowiedniej placówki na leczenie. Słuchałem go cierpliwie, jednak miałem wrażenie, że coś w całym jego obmyślonym przedsięwzięciu się nie zgadza, czegoś brakuje.

To, czego nie było w jego zamierzeniu, to rzeczywistego, określonego planu, czyli konkretów: przede wszystkim ram czasowych, ale też innych. bardziej szczegółowych informacji. Zamiary i marzenia, to właśne dobre chęci, którymi jest piekło wybrukowane. Nie jest moją intencją zniechęcać do marzeń, ale pragnę przestrzec przed postawą jakiej byłem świadkiem: osoba uzależniona żyła zamiarami, zastępowała nimi faktyczne działanie, znajdowała wymówki, żeby konkretnego planu nie zrealizować – bo to wiązałoby się z podjęciem ciężkiej walki z nałogiem.

Podałem przykład dosyć skrajny, tymczasem wydaje mi się, że zachowanie polegające na tym, że dobre chęci zastępują działanie jest wśród ludzi powszechne. Ja w każdym razie nie jestem od niego wolny. Wiele razy obiecywałem sobie załatwienie jakiś spraw, niemalże zapisywałem je w kalendarzu, jednak prakowało tej jednej ostatniej kreski…

Z drugiej strony marzenia są bardzo cenne, a nawet powiedziałbym, że bezcenne. To dzięki marzeniom wybijamy nasze myśli z szarej codzienności, odżegnujemy się od kłopotów, znajdujemy pocieszenie w smutkach, nadajemy sens naszemu istnieniu. Trudno wyobrazić sobie, jak przyziemnie smutne musi być życie człowieka, który nigdy o niczym nie marzy.

Cały sekret tkwi w tym, żeby marzenia transformować w czyny. Przejście takie jest możliwe, jeżeli to co wymarzone potrafimy zamieniać na zamiary, zamiary w plany, a te z kolei w działanie.

Jak zmieniać chęci w działanie?

Z mojego doświadczenia wynika, że do ogarniecia spraw dobrze jest wykorzystać coś w rodzaju mapy myśli. Zauważyłem, że mi najlepiej „myśli się” na papierze, chociaż narzędzia takie jak smartfon, tablet czy komputer też mogą być pomocne. Na początku można wypisać wszystko to, co zaprząta nasz umysł, wszystkie ważne i mniej ważne sprawy.

Ja często zaczynam od zapisania słowa „SPRAWY” albo po prostu „WSZYSTKO” na środku kartki. Następnie dorysowuję strzałki od tego słowa, do pojęć, które przychodzą mi do głowy. Zasada jest taka, że nie należy niczym się ograniczać, pisać swobodnie, ale posługując się hasłami. Kiedy te słowa kluczowe są już zapisane przechodzę do kolejnego etapu: staram się zmienić „dobre chęci” i zamiary na konkretne plany. Przykładowy rysunek takiej mapy myśli przedstawiony jest poniżej.

IMG_3807 (Custom)Oczywiście szczegółowość naszej mapy zależy tylko od potrzeby danej sytuacji. To co w „mapowaniu” najważniejsze, to rozdzielenie dwóch etapów:

  1. Opisania marzeń, zamiarów i istotnych aspektów życia,
  2. Nadanie formy planu, czyli określonych ram czasowych.

Myśląc o istotnych sprawach nie powinniśmy początkowo wogóle brać pod uwagę, że np. nie mamy na nie w danym tygodniu czy miesiącu czasu. To bierzemy pod uwagę najwyżej w drugim etapie.

Otrzymany na podstawie mapy plan należy bardzo konsekwentnie realizować – po to cała „zabawa”, żeby udało się coś osiągnąć. Należy za wszelką cenę unikać wymówek i zostawiania rzeczy „w zawieszeniu” czyli bez określonego terminu realizacji.

Oczywiście mapa myśli to tylko jedna z możliwych podpowiedzi. Inna metoda stworzenia realistycznych planów może polegać po prostu na „wypisaniu się” na kartce (lub w komputerze), czyli na zapisaniu czegoś w rodzaju strumienia świadomosci na temat luźno związany ze sprawami, które nas dotyczą.

Poznałem osoby, które mobilizują się w sposób wspaniały. Nie muszą myśleć, że coś trzeba zrobić, zamiast tego po prostu to robią, lub planują kiedy zrobią. Jednak takich osób jest nie wiele. Ja sam mam często problemy z motywacją i organizacją, dlatego pomagam sobie dostosowanymi do moich potrzeb mapami. Każda metoda jest dobra, jeżeli przynosi korzyść w postaci produktywnego życia. Pamiętajmy, że jak stwierdził J. Twardowski:

Mówi się, że piekło jest wybrukowane dobrymi chęciami, ale dobrymi wysiłkami wybrukowane jest niebo.

Jedna myśl na temat “Wybrukowane dobrymi chęciami

  1. Może Pan zbudować drabinę do nieba…? Bo kolejka jest……..
    Kolejka do nieba
    Powoli nie tak prędko
    proszę się nie pchać
    najpierw trzeba wyglądać na świętego
    ale nim nie być
    potem ani świętym nie być
    ani na świętego nie wyglądać
    potem być świętym
    tak żeby tego wcale nie było widać
    i dopiero na samym końcu
    święty staje się podobny do świętego
    ksiądz Jan Twardowski

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s