Dobrych dowcipów nie trzeba i nie należy tłumaczyć – są zaskakujące, ale samowytłumaczalne, zrozumiałe. Ja natomiast zamierzam zrobić dziś dokładnie wbrew tej zasadzie: chcę opowiedzieć kilka dowcipów żydowskich, podając możliwe interpretacje. Zamierzam to uczynić po to, żeby pokazać mądrość jakiej można się dopatrzeć nawet w tak błahej formie „literackiej” jak kawał.

Pierwszy wybrany przeze mnie mądry dowcip żydowski jest następujący:

Icek postanowił wybrać się do Jakuba, żeby pożyczyć od niego 100 dolarów. Miał do przejścia pewien dystans: z jednego końca miasteczka na drugi. Idąc uliczkami tak sam ze sobą rozmawiał:

“Aj, waj, nie jest dobrze. Naprawdę potrzebuję tych pieniędzy, a Jakub z pewnością nie oszczędzi mi wymówek. To chytry człowiek jeden!”

Szedł dalej, a emocje w nim wzbierały: “Pewnie pożyczy, ale co się nasłucham to moje…”.

Czas marszu dosyć szybko minął, Icek wkrótce znalazł się przed domem znajomego. Jakub, gdy go zobaczył, to wyszedł naprzeciw z serdecznym uśmiechem, by się przywitać. Icek natomiast na to:
“A wsadź sobie gdzieś te 100 dolarów!”

Cóż za wspaniałe studium emocji! Tak właśnie działają uprzedzenia, tak kiełkujące negatywne myśli potrafią pozbawić rozsądku. Przyznam się, że ja sam często w obawie przed zachowaniem jakiejś osoby zachowywuje się podobnie. Wyobraźnia potrafi snuć nieprawdopodobne wyimaginowane scenariusze, w odpowiedzi  na które możliwe są irracjonalne reakcje, mówi się przecież często, że „strach ma wielkie oczy”. Ten mądry dowcip żydowski warto opowiadać, jeżeli nie dla rozbawienia, to ku przestrodze przed psychologiczną pułapką.

Drugi dowcip, jaki zamierzam przedstawić jest bardzo znany, jednak nie chcę go pomijać z tego powodu, gdyż uważam, że niesie ze sobą dużo mądrości.

W synagodze panuje poruszenie, gdyż zgromadziło się akurat wielu żydów na modlitwę, wszyscy składają prośby. Jest wśród nich biedny Mosiek, który modli się następująco:

„Panie, ześlij mi proszę 10 dolarów, choćby skromne 10 dolarów…”

W pewnym momencie Mosiek czuje, że ktoś go szturcha. Kiedy się obraca widzi dobrze ubranego, innego żyda, który mówi:

„Masz tu te głupie 10 dolarów i zmykaj, nie zawracaj Panu głowy. My się tu nie o takie pieniądze przyszliśmy modlić!”

Kawał ten daje bardzo ciekawe możliwości interpretacyjne. Z jednej strony można się zastanawiać nad tym, jak ludzie ograniczają sie w swoich marzeniach. Mosiek prosi o 10 dolarów i je dostaje, ale dlaczego nie prosił o więcej? Może Pan by spełnił jego prośbę, dzięki czemu byłby szczęśliwy dłużej niż jeden dzień? Nie jest dobrze, gdy marzenia są ograniczone, mierząc wysoko stawiamy duże cele i mamy szanse je zrealizować. Pisałem już o tym, że nie należy bać sie porażki.

Z drugiej jednak strony żydzi w tym dowcipie rozmawiają o „gruszkach na wierzbie” – wyimaginowanych pieniądzach, tak jakby prawie już je mieli. Marzenia i zamiary potrafią zastępować plany i działania. Ten mądry dowcip żydowski może być rozumiany w zupełnie przeciwnym znaczeniu – ten kto chce za dużo, może nigdy się nie doczekać. A ten, który pragnie trochę, może spełnić marzenia.

Mimo, że jestem niewierzący, chciałbym podać przy tej okazji trzecią, religijną interpretację tego dowcipu. Mosiek modli się, a jego prośba zostaje wysłuchana. Na sposób, którego nie sposób było przewidzieć. Chciałoby się powiedzieć „nie zbadane są ścieżki Pana”, a modlitwy się spełniają.

Trzeci mądry dowcip żydowski dzieje się w pociągu:

Dwóch rabich i jeden żyd jadą w jednym przedziale. Po kilku godzinach podróży w ciszy, w końcu odzywa się żyd:

„Myślałem, że będę świadkiem rozmowy dwóch wybitnych umysłów, a tu nic…”

Jeden z rabich odpowiada na to z politowaniem:

„Ja wiem wszystko, rebe wie wszystko – o czym tu gadać?”

(ożna powiedzieć, że jest jakby parafrazą powiedzenia „mowa jest srebrem, a milczenie złotem„. Oczywiście, że mądrzy ludzie rozmawiają, czasem się kłócą itp. Można się jednak pod nosem uśmiechnąć, wyobrażając sobie siebie, w roli wszechwiedzącego rabego.

Następny kawał jest bardzo krótki, ale nie znaczy to, że gorszy:

Przy budowie okopów. Kohn wykopał sobie dziurę głęboką na dwa metry. Prowadzący inspekcję generał pyta:

– Po co tak głęboko? Nie będziecie widzieli wroga.

– A czy ja jestem jego ciekaw?

Bardzo piękna manifestacja pacyfizmu albo zdrowego instynktu samozachowawczego. Na temat wojny, wojska i walki na pewno jeszcze napiszę, na razie przesyłam tylko wirtualnego „lajka” dla tego dowcipu.

(Prawie) ostatni już kawał żydowski, w mądrym wydaniu, prezentuje się następująco:

W czasie pogrzebu miejscowego bogacza tłum ludzi znalazł się na cmentarzu.

W tłumie, przy samym grobie, stał ubogo odziany człowiek i zalewał się łzami.

Sąsiad zapytuje go:

– Czy pan jest bliskim krewnym zmarłego?

– Nie, w ogóle nie jestem krewnym.

– To dlaczego pan płacze?

– Właśnie dlatego.

W tym momenci nasuwa się bardzo trudne pytanie: dlaczego płaczemy na pogrzebach? Czy dlatego, że żal nam zmarłego? Czy żal nam samych siebie? Zostawiam ten problem czytelnikom do samodzielnego zastanowienia się. Pomyślałem sobie, że nie należy kończyć czarnym humorem, więc gratis jeszcze jeden, oczywiście także mądry, żydowski dowcip:

– Panie Rabinowicz! Kopę lat! Ale się pan zmienił! Dawniej był pan niski i gruby, dzis jest pan wysoki i chudy.

– Ja nie jestem Rabinowicz…

– I nazwisko też pan zmienił?

JG

PS Mądre żydowskie dowcipy, z których kilka wykorzystałem do tego wpisu znalazłem na stronie:

http://jewishjoke.blogspot.com/p/zeszyt-z-dowcipami.html

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s