W 2008 roku miałem okazję spędzić wakacje w Londynie. Nie żadnym Lądku Zdroju, ale w prawdziwym, najprawdziwszym, angielskim Londynie. Spodziewałem się wielu atrakcji, a w szczególności liczyłem to, że muzea i galerie cieszą się zasłużoną renomą. Tak było istotnie. Zwiedziłem British Museum, Science Museum, Tate, a także sławne w popkulturze z teledysku Chemical Brothers Natural History Museum. Z mniej znanych galerii godna uwagi na pewno była Wallace Collection.

Trafiłem w końcu do Tower of London, muzeum-zbrojowni, w podziemiach której eksponowane są brytyjskie klejnoty koronne. Byłem pod równie dużym wrażeniem klejnotów, co zabezpieczeń antykradzieżowych. Jednak absolutnie największe wrażenie sprawił na mnie kubek, który sprzedawany był w muzealnym sklepiku. Otóż, nie wspominałem o tym wcześniej, ale od wielu lat z determinacją zbieram kubki – przywożę je z każdej mojej wycieczki, zarówno zagranicznej, jak i krajowej. Mam już ponad 30 kubków i bardzo szczycę się swoją kolekcją. W Tower of London proponowano coś bardzo oryginalnego do kolekcji.

Kubek sprzedawany w tym muzeum nawiązywał do historii, a czynił to z iście angielskim poczuciem humoru. Przedstawiony na nim był Henryk VIII Tudor wraz ze swoimi kolejnymi sześcioma żonami. Był to władca pozbawiony skrupułów, który nie tylko je zdradzał, ale też w razie potrzeby skazywał na ścięcie. Opisywany kubek reaguje na temperaturę, w ten sposób, że po nalaniu wrzątku podobizny żon Henryka VIII znikają…

Efekt jest ilustrowany na załączonym filmiku (poniżej).

Można się domyślić, że takich kubków nie rozdaje się za darmo – są one sprzedawane za cenę liczoną w funtach i proporcjonalną do atrakcyjności. Było mi bardzo ciężko podjąć decyzję, gdyż kubek nawet jak na warunki angielskie był drogi, kosztował znacznie więcej niż pamiątkowe kubki sprzedawane na straganach. Miałem prawdziwy dylemat.

Chciałbym Wam napisać, że odrobina szaleństwa we mnie zwyciężyła i w tej chwili piszę ten post, popijając herbatę z kubka z Henrykiem VIII Tudorem. Niestety stało się inaczej.

Wtedy w muzeum uznałem, że cena jest zwariowana i mimo, że teoretycznie było mnie stać, to po prostu zrezygnowałem. Wyszedłem w ponurym nastroju. Pamiątkowy kubek, z nadrukowanym nudnym planem metra, kupiłem innego dnia na jakimś straganie. Oczywiście w cenie tym razem przystępnej.

Od czasu wycieczki do Londynu opowiedziałem historię o kubku wielu osobom, często się nad nią zastanawiałem. Czy dziś żałuję, że kubka z Henrykiem nie kupiłem? No pewnie! Po tysiąc-kroć! Jest wprawdzie możliwość sprowadzenia takiego kubka, nawet pojawiał się na polskich aukcjach, ale to już po prostu nie to samo.

Popełniłem duży błąd, bo dopadło mnie skąpstwo i przerost rozsądku nad wakacyjnym szaleństwem. Postanowiłem sobie jednak, że tego błędu nie będę powtarzał. Nie oszczędzam już na rzeczach dla mnie bardzo ważnych, a już na pewno nie na wartościowych pamiątkach.

A jakie jest Wasze stanowisko? Czy zachowujecie rozsądek i chłodną kalkulację na wjazdach, a może dajecie się ponieść i skusić na atrakcje?

4 myśli na temat “Londyńska przygoda z kubkiem

  1. Ja podróżuje dużo, a jednocześnie nie lubię zbieractwa. Im mniej rzeczy aktualnie posiadam, tym lepiej się czuje. Dlatego z wyjazdów najczęściej przywożę pocztówki (bo zajmują mało miejsca, są tanie, mogę je rozdać albo powiesić na ścianie), ubrania (pamiątka użytkowa, a nie zbieracz kurzu) albo jedzenie (No przecież każdy kocha jedzenie :D).

    Polubienie

  2. Czytając Pana wspomnienia z podróży, przypomniała mi się też moja historia. Kiedy to byłem mały, wyjechałem na kolonie. Oczywiście dostałem od rodziców kieszonkowe. podczas wycieczki do miasta zobaczyłem w sklepie bardzo ładną książkę o psach z kolorowymi zdjęciami. Prze cały pobyt zastanawiałem się nad kupnem tej książki. Nie ukrywam, że miałem wielki dylemat, ponieważ książka kosztowała tyle, ile dostałem od rodziców. Podługim zastanawianiu się, zdecydowałem, że musze miec ta książke. Zawsze, kiedy patrzę na tę książkę, wyobraźnią jestem w tamtych czasach. Teraz wiem,że wartość tej książki nie przekłada się na pieniądze i wiąże się z bardzo miłymi wspomnieniami z lat dziecięcych.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s