Mieszkając w centrum dużego miasta prawie codziennie spotykam się z żebrzącymi osobami. Ich potrzeby są na pewno różne, ale wydaje mi się, że należą do nich przede wszystkim: jedzenie, papierosy, alkohol i narkotyki, co wynotowałem w przypadkowej kolejności. O wsparcie proszą osoby zarówno w wieku młodym, jak i średnim, czy podeszłym.

Kiedy człowiek prosi o jedzenie, to zazwyczaj szybko znajdzie się ktoś kto spełni jego prośbę. Natomiast żebranie o pieniądze to z pewnością trudniejsza sprawa, gdyż nie wiadomo na co będą przeznaczone, a wątpliwości rozstrzygane są na niekorzyść.

Kiedy ja jestem proszony o wsparcie, symboliczną kwotą typu 1-2 złote, to najczęściej się zgadzam. Nie czynie tego pod wewnętrznym przymusem „zbawiania świata”, gdyż daję tylko wtedy, gdy mam na to ochotę, jeżeli czuję sympatię do osoby. A, że zazwyczaj czuję, to zazwyczaj poratuję.

Może być natomiast kontrowersyjne, że zazwyczaj wspieram także osoby, które mówią wprost, że zbierają na alkohol lub papierosy.

Moje rozumowanie jest następujące: jeżeli ktoś jest alkoholikiem, a jego życie sprowadza się do… po prostu picia, to nie ma się co łudzić: taka osoba, zwłaszacza jeżeli jest w wieku 50-60 lat, na pewno się nie zmieni. Mój gest może mieć znaczenie! Ktoś kupi sobie za te kilka groszy alkohol i będzie weselszy. Jest mi miło być dla kogoś uśmiechem losu. Nawet jeżeli osoba mi nie podziękuje, nie okaże w żaden sposób wdzięczości. Mam idiotyczne przekonanie, że zrobiłem coś, co ma znaczenie dla wszechświata, bo ktoś dzięki mnie będzie miał lepszy dzień. Przekonanie może trochę głupie, ale czy na pewno nie mam racji?

Z narkotykami jest inaczej. Znam kilku chłopaków z okolicy, którzy prawdopodobnie zbierają  na dragi. Nie daje im, i nie widzę w moim postępowaniu żadnej niekonsekwencji. Mam nadzieję, że gestem polegającym na tym, że im NIE pomogę finansowo, przyczynie się u nich do podjęcia decyzji, że „dzisiaj będzie ten ostatni dzień z nałogiem”. Szczerze chciałbym, żeby taka sytuacja rzeczywiście nastąpiła, bo tych moich typków z sąsiedztwa nawet polubiłem.

Ludzie mają różne postawy wobec osób żebrzących, ja na pewno nie mam nikogo na siłę do mojej opinii przekonywać, szanuję zdanie innych. Pisząc jednk publicznego bloga, wyrażam opinię, która „idzie w świat”, nawet jak zasięg jest niewielki. Muszę mieć świadomość, że mogę wpłynąć na czyjąś decyzję.

Ktoś złośliwy może mi zarzucić, że takim wpisem „promuję kupowanie piwa nierobom”. Ja chciałbym komunikat sformułować inaczej, podkreślić, że warto być dla siebie życzliwym, że przydało by się więcej w życiu codziennym zwykłej serdeczności, a jeżeli popieranie picia alkoholu nie jest w zgodzie z czyimś sumieniem, może się zawsze przy okazji odmowy uśmiechnąć się i życzyć bez złośliwości „miłego dnia”.

Nie wiem na ile Drodzy Czytelnicy się ze mną zgadzają, chętnie przeczytam Wasze opinie w komentarzach.

6 myśli na temat “Może Pan da na piwko? Dam!

  1. Też doceniam osoby, które są w stanie szczerze powiedzieć, że zbierają na alkohol. I czasem też ratuję ich złotówką, ale nie dorabiam sobie teorii o ratowaniu wszechświata 😉 – zwyczajnie daję za uczciwość. Bo naprawdę lepiej tak, niż brać na litość snując dramatyczne historie, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością…

    Polubienie

  2. Zgadzam sie z tym, że należy sobie odpuścić myśli o zbawianiu świata 😊 Zasadniczo nie daję ani złotówki, nawet tym szczerym, chyba uodporniłam się na te wszystkie prośby, jest ich za wiele, za często padają z ust tych samych osób (co swoją drogą jest niesamowite ile lat można tak życ). Mam problem tylko z jednym typem żebrzących – z Panami Parkingowymi. Pewnie znacie takich – naganiają na wolne miejsca w Centrum 😉 i obowiązkowo po tym jak wysiądziesz z samochodu dostajesz formułkę „Kierowniczko popilnować???” No i wtedy nie wiem co sie wydarzy jak powiem nie i nie dam tej złotówki 😕

    Polubienie

  3. W imię reguły ryba-wędka nie daję ani złotówki, ale przeważnie uśmiechnę się odmawiając.
    Nie rozumiem natomiast dlaczego rozdzielacz zbierających na alkohol i tych na narkotyki. I to i to nałóg, i to i to szkodliwe. Nie pomożesz im bo nie zamkniesz ich na siłę na odwyku ani nie skierujesz na terapię (w końcu to obcy ludzie, nie przyjaciele czy bliscy), ale tak tylko ułatwiasz im trwanie w problemie.

    Polubienie

  4. Ja za radą kolegi socjologa Irka Kaczmarczyka ( ma stronę na facebooku) podaję takiemu proszącemu numer telefonu, gdzie mogą mu pomóc. Zrobi z tym, co chce, ale reakcja czasami zaskakująca. Zazwyczaj to podziękowanie .Nie daję pieniędzy nigdy. Zawsze mam karteczkę i długopis. Ja Panu/Pani zapiszę i tam , jak Pan/Pani zadzwoni to Panu/Pani pomogą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s