Przez kilka lat miałem przyjemność pracować w jednym z warszawskich instytutów naukowych. Przebywanie wśród osób wykształconych i inteligentnych jest rozwijające, ja jednak dobrze się czułem w tym środowisku przede wszystkim dlatego, że poziom kultury był wysoki, a ludzie po prostu sympatyczni. Na przykład normalnym zachowaniem było pozdrawianie się uśmiechem podczas codziennego mijania się na korytarzu. Oczywiście to nie był perfekcyjny mikrokosmos – ludzie są przecież różni, nie zawsze mają dobre dni. Zdarzały się czasem konflikty i problemy, to naturalne. Były sympatie i antypatie, wszystko jak w typowym zgromadzeniu ludzkim, ale jednak wszyscy zachowywali się bardzo kulturalnie.

W tym trochę zaczarowanym miejscu nie ze wszystkimi miałem wspaniałe relacje. W szczególności jeden współpracownik, dalej w tekście nazywany kolegą, wyraźnie czuł do mnie niechęć, ja natomiast zupełnie nie miałem powodu, żeby go nie lubić. Nie jestem wprawdzie osobą, która zabiega o względy wszystkich, jednak ta sytuacja była dla mnie trochę nieprzyjemna. Mimo, że kolega nie czynił żadnych złośliwości pod moim adresem, to jego antypatię wyczuwałem na kilometr. No cóż, czasami ludzie mają swoje uprzedzenia, ktoś podszepnie coś złego albo człowiek nieświadomie powie gafę czy popełni błąd. Właściwie to dociekanie wydaje się dosyć głupie, bo jak wiadomo praca to praca, różne są charaktery ludzi i nie wszystkie ze sobą współgrają, a nie przychodzimy tam dla zabawy.

Historia rozwinęła się nieoczekiwanie podczas jednego ze wspólnych wyjazdów służbowych. Gdy w czasie wolnym spędzaliśmy wieczór w restauracji, nieszczęśliwym trafem moje miejsce znalazło się tuż obok wspomnianego kolegi. Impreza mijała jednak generalnie wesoło, a kolejne piwa pojawiały się i znikały ze stołu. W pewnym momencie mój sąsiad obrócił się do mnie i powiedział:

„Wiesz co? Ja Ciebie po prostu nie lubię!”

Zaskoczony szczerością wypowiedzi, odpowiedziałem pytaniem:

„Dlaczego?”

Kolega spieszył z wyjaśnieniem:

„Bo Ty mi strasznie przypominasz mojego brata… Wiesz co on na wyjeździe powiedział do moich dzieci??”

I tu nastąpiła historia o jednym z konfliktów z bratem…

No, cóż, nie mogłem wygrać z bardzo silnymi skojarzeniami i uprzedzeniami, ale sytuacja stała się wyjaśniona. Poczułem się lepiej: w końcu to nie chodziło o mnie, o popełniony w pracy błąd, czy wypowiedziane złe zdanie, bo przyczyna konfliktu leżała na zewnątrz.

Powiem szczerze, że uwielbiam tę historię. gdyż jest dla mnie prawdziwym motywatorem. Staram się o niej pamiętać w wielu sytuacjach zawodowych i towarzyskich. Odrzucone CV, niepomyślna rozmowa kwalifikacyjna, nieudana pierwsza randka, zgrzyt na imprezie – wszystkie te wydarzenia łączy fakt konfrontacji z ludźmi, których wcześniejsze sympatie i antypatie mogą mieć duże znaczenie. Nawet w sytuacjach zawdowych, gdy ludzie chcą być profesjonalni, to i tak często, świadomie lub podświadomie, mogą w znacznym stopniu kierować się uprzedzeniami.

Posłowie

Niedawno uczęszczałem na kurs języka angielskiego, który prowadził zabawny australijski lektor. Gdy przypadkiem zostaliśmy w sali tylko we dwóch, on powiedział:

„Wiesz, Ty bardzo przypominasz mojego brata…”

Pomyślałem, że to jakieś dejavu, ale tym razem będąc już sytuacją rozbawionym zapytałem:

„Czy to dobrze?”

Patrząc w bok, trochę zadumany, odpowiedział:

„Hard to say…”

4 myśli na temat “Ja Ciebie po prostu nie lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s